Cukier. Dieta reżimowa – Realia PRL-u a Kuchnia Polska. Część III

Jest to kontynuacja serii “Dieta reżimowa – Realia PRL-u a Kuchnia Polska”. Koniecznie przeczytaj poprzednie części: I oraz II.

“Czym się różni bar mleczny od Komitetu Centralnego PZPR? Niczym, I tu i tu, ruskie, śląskie, a reszta leniwe.” – jeden z żartów dający się słyszeć w barach szybkiej obsługi opartych na tanich daniach mączno-mlecznych. Władze Polski Ludowej, zgodnie z przyświecającym jej poglądami, starały się odsunąć w cień celebrowanie posiłków i tradycję kulinarną, utrzymując porządek (fr. régime). Pozytywne postaci z socrealistycznej literatury podjadały suche bułki i piły herbatę nie ustając w zawodowej aktywności. Kuchnia nie miała dostarczać przyjemności, a zaspokajać potrzeby fizyczne, pozwalające na dalszą pracę. Postawiono na kuchnię zbiorową, obsługującą klientów na wielką skalę, wyzwalającą kobiety z niewoli garnka, przejmującą funkcję matki-państwa, które nakłada z kotła odpowiednio kaloryczne porcje. Ten typ myślenia przetrwał wszystkie dekady PRL-u, choć konfrontować się musiał z przeróżnymi przeszkodami w formie smaku i potrzeb Polaków.

Cukier. Dieta reżimowa - Realia PRL-u a Kuchnia Polska. Część III 1

“Cukier krzepi!”- hasło ogólnopolskiej kampanii wymyślonej przez Melchiora Wańkowicza, odpowiadającej narodowej propagandzie, która wspierała ogromną krajową uprawę buraków cukrowych. Nowa propaganda i szerokie akcje pro-cukrowe spotkały się z akceptacją społeczną, zwłaszcza w okresach, kiedy rodzice nie mogli dawać dzieciom do chleba masła lub sera, zamiast których dzieci używały cukru. Kromka chleba z masłem i cukrem albo tylko skropiona wodą i posypana cukrem była najlepszą namiastką ciasta, które było wyczekiwane przez pociechy. Cukier też sypano do ukręcanych żółtek, tworząc kogel mogel, lub do truskawek. Smakołyki te, dziś są chętnie wspominane przez dorosłych, którzy wychowywali się w peerelowskim okresie.

Cukier. Dieta reżimowa - Realia PRL-u a Kuchnia Polska. Część III 2

plakat Michała Byliny

“Jest to zjawisko zdumiewające owa ilość ciastkarń w Polsce, kraju zdecydowanie ubogim” – zastanawiał się emigrant Mieczysław Lurczyński, który odwiedził ojczyznę w 1968 roku – “A może to właśnie wpływ owego ubóstwa, chęć za tanią cenę zaznania przyjemności, drobnej lecz w zasięgu możliwości każdej niemal kieszeni”? Władze pielęgnowały potrzeby cukiernicze, likwidując co prawda prywatne zakłady lub spychając je na obrzeża, ale także popularyzując nowe w “uspołecznionych” zakładach. Jednym z nich była “wuzetka”, ciastko nawiązujące do arterii komunikacyjnej otwartej w 1949 roku w Warszawie, niedaleko której mieściła się autorska cukiernia. Inna geneza nazwy wyjaśnia, że jest to rozwinięcie od skrótu “WZC”, który miał oznaczać wypiek z czekoladą. Ciastko przetrwało lata i da się je jeszcze spotkać we witrynach cukiernii jako smak starych lat.

Cukier. Dieta reżimowa - Realia PRL-u a Kuchnia Polska. Część III 3

Archiwum rodziny Blikle/FOTONOVA

Cukiernictwo przybierało industrialne formy. W otwartej w 1970 roku w Bydgoszczy fabryce – informowano w “Ilustrowanym kurierze Polskim”- z taśmy produkcyjnej w ciągu doby schodzi około 1,5 tysiąca smacznych, świeżych ciastek. Jednak to indywidualności przyciągały tłumy, najlepszym przykładem są ciastka “od Bliklego”. Założona w 1869 roku firma pozostawała własnością rodziny i egzystowała przy tym samym adresie ul. Nowy Świat 35. Po wojnie i odbudowie kamienicy ruszyła z pracą w 1948 roku. Udało jej się przetrwać bitwę o handel, a dzięki świetnej reklamie zyskała renomę. Sławy cukierni przysporzył fakt wywiadów zagranicznych m.in. w “Le Monde”, gdyż za czasów młodości De Gaulle jeszcze jako kapitan mieszkał nad kawiarnią, gdzie miał kwaterę. Gdy został prezydentem Francji i miał przyjechać w 1967 r. do Polski, w wywiadzie dla prasy francuskiej powiedział, że był w Warszawie w młodości i że przypomina sobie, że jadał w cukierni, nad którą mieszkał. Nie pamiętał jednak jej nazwy. Ambasada francuska wszczęła śledztwo, które zakończyło się odkryciem Bliklego. De Gaulle zaprosił właścicieli na bankiet, który wydał w Wilanowie, w podzięce cukiernia przygotowała dwa torty dla generała, które potem będą sprzedawane jako “generalskie”. Będą to pierwsze torty zrobione na prawdziwej czekoladzie w cukierni. Torty są obecnie wycofane ze sprzedaży.

Drugą marką, która trwała przez cały okres PRL-u, był E. Wedel. Losy cukierni założonej w 1851 roku nie potoczyły się tak szczęśliwe jak Bliklego. Przed II wojną światową Wedel był już dużą, rozpoznawalną marką w całej Europie, znaną ze swoich warszawskich pijalni czekolady, więc nikt nie mógł pozwolić na jego całkowite zamknięcie. W 1949 nastąpiła nacjonalizacja przedsiębiorstwa, któremu nadano nazwę 22 lipca, święta – rocznicy Manifestu Lipcowego. Fabryka specjalizowała się w produkcji czekolad, czekoladek, ptasiego mleczka, cukierków, chałwy, sezamków, herbatników, wafli, torcików wedlowskich oraz wielu innych wyrobów cukierniczych poszukiwanych w kraju i eksportowanych do 30 państw Europy, Ameryki, Afryki, Australii i na Bliski Wschód. W całym okresie PRL na opakowaniach wyrobów nadal pojawiał się charakterystyczny napis E. Wedel z zaznaczeniem, iż jest to dawna nazwa firmy. W 1989 r. powrócono do tej nazwy i przystąpiono do procesu prywatyzacji zakładu. Jednakże firma już nigdy nie wróciła do rodziny Wedel, a obecnie właścicielem spółki jest japońsko-koreański koncern LOTTE Group.

Ciąg dalszy nastąpi…

Masz pytanie? Skomentuj, napisz!
Podoba się? Udostępnij!

Michał Korkosz

Cukier. Dieta reżimowa - Realia PRL-u a Kuchnia Polska. Część III 4

Sklep firmowy „22 lipca” przy ul. Szpitalnej, Warszawa – obecnie „E.Wedel”

UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
Share on twitter

5 komentarzy

Basia 8 czerwca, 2018 - 7:24 am

Dzień dobry!

Z tego co wiem, hasło „Cukier krzepi”, Wańkowicz ukuł jeszcze sporo czasu przed wojną. Rzeczywiście przyniosło pisarzowi sławę i niemałą sumkę pieniędzy, jednak reklama dość szybko oderwała się od swego twórcy i zaczęła żyć własnym życiem. Używano jej wszędzie i w każdym kontekście (nadal przed wojną) Po to, żeby krytykować wysokie ceny cukru, głód na wsi, ale też zachwalać przeróżne inne produkty, niekoniecznie cukropochodne. To tak gwoli wyjaśnienia, żeby nie wprowadzać czytelników w błąd, że reklamy cukru są wymysłem socjalistycznej propagandy. Co więcej wydaje mi się dość krzywdzące mówienie, że w okresie PRL-u “odsuwano w cień celebrowanie posiłków i tradycję kulinarną”. Ludzie niełatwo zapominają o czymś co dobre, a umiłowanie do celebry, biesiadowania czy sprawiania sobie drobnych, kulinarnych przyjemności też trudno wyplenić. Zgodzę się z tym, że polityka permanentnego niedoboru nie sprzyjała wyczarowywaniu wykwintnych potraw, ale w okresie powojennym powstało całkiem sporo ciekawych książek kucharskich (choćby wielokrotnie wznawiana Kuchnia Polska), w których nawet dziś, przy wszechogarniającym bogactwie i dostępności produktów, można znaleźć potrawy ciekawe, a czasem nawet zaskakujące. Ten sam brak produktów zmuszał nasze mamy, babcie i prababcie do wyczarowywania istnych specjałów zupełnie z niczego i to co dziś nosi obco brzmiącą nazwę “kuchnia zero waste”, funkcjonowało w większości domów od dziesiątek lat. Co więcej wiele produktów, które w ostatnich czasach triumfalnie wracają na salony i nasze stoły (salsefie, skorzonery, pasternaki, jarmuże, rukwie wodne, brukwie, czy inne topinambury) było dostępnych i jadało się je dość regularnie (naturalnie z poszanowaniem sezonowości 😉

Tak więc super blog (właśnie upiekłam różaną granolę:) ale proszę o więcej ścisłości w kwestiach historycznych 🙂

Pozdrawiam serdecznie 🙂

Reply
rozkoszny 10 czerwca, 2018 - 9:19 am

Dziękuję za wyczerpujący komentarz!

Hasło zostało wymyślone przed wojną, jednakże odpowiadało propagandzie i na nowo zostało wskrzeszone dla celów polityczno-gospodarczych 🙂

Odsuwano, bo takie były założenie partyjne, a oczywiście zamiłowania ludzi do jedzenia nie da się zabić. Proszę zajrzeć do VI części cyklu, tam bliżej przyjrzałem się temu zjawisku: http://rozkoszny.pl/dieta-rezimowa-realia-prl-u-a-kuchnia-polska-czesc-vi-kulinaria-centralnie-sterowane/

Pozdrawiam! 🙂

Reply
Basia 13 czerwca, 2018 - 9:18 am

Dziękuję za odpowiedź 🙂 Czytam i czekam kolejnych wpisów 🙂

Reply

Leave a Comment