Tapenada to smak greckich wakacji. Pomimo, że wywodzi się z Prowansji, gdzie prym wiedzie jej czarna siostra, to kojarzy mi się z gorącym lipcem w ojczyźnie fety. Leniwy ateński poranek, gdzie nikomu się nie śpieszy, powolne śniadanie, lekki obiad i huczna biesiada. Gdzieś pomiędzy przewija się niewinna, bardzo słona i nieprzyzwoicie smaczna tartinka z tapenadą. W mojej wersji jeszcze z chrupiącymi migdałami, które dopełniają całość. Obowiązkowo podana na chrupiącym pieczywie z dodatkowym chlustem oliwy i jajkiem na półtwardo. Wczasy chyba jednak mogą się zamknąć w kanapce. Teraz tylko oddać się marzeniom i wspomnieniom.
Tapenada z zielonych oliwek i migdałów:
2 szklanki wydrylowanych zielonych oliwek
⅓ szklanki migdałów całych
1 ząbek czosnku, posiekanego w plasterki
1 łyżeczka kaparów (opcjonalnie)
½ szklanki listków bazylii
½ szklanki oliwy extra virgin
świeżo mielony pieprz
Rozgrzej mocno patelnię i upraż na niej migdały, aż zaczną się lekko przypalać. Zajmie to około 2 minuty. Odstaw i całkowicie ostudź.
Zielone oliwki, migdały, czosnek i kapary umieść w blenderze. Miksuj pulsacyjnie jedynie do rozdrobnienia składników. Bazylie posiekaj z grubasza i dodaj do oliwek. Zalej oliwą i zmiksuj do połączenia. Ewentualnie dopraw świeżo mielonym pieprzem, sól nie będzie potrzebna, gdyż tapenada jest z natury bardzo słona. Jedz na pajdzie dobrego chleba, najlepiej z jajkiem na półtwardo i dodatkowym chlustem oliwy.
Otaguj zdjęcie swojej potrawy na instagramie hasztagiem #rozkoszny @rozkoszny. Będzie mi bardzo miło, tak samo jakbyś zostawił komentarz pod postem, co myślisz. Smacznego!
Wasz,
rozkoszny
2 komentarze
Czy migdały mają być blanszowane?:)
Jasne!